Właśnie wróciłam z niezwykle ekstremalnej wyprawy po Beskidzie Sądeckim. Głód, lawiny, szczeliny, odcinanie lin, masakra. Cudem udało się dotrwać do 2010 roku, ale czasem warto pocierpieć. Dla tych, co chcą poczuć dreszcz emocji wzdłuż swoich własnych kręgosłupów, link do naszej trasy: http://motopig.pl/czekajacnajoe/
Mam kupę rzeczy do załatwienia zanim zejdę do piekieł. Od czegos trzeba zacząć więc zaczynam od bloga. Będę tu wrzucać różne rzeczy autorstwa mojego i moich ziomalek.
Zapraszam również na mojego bloga z podróży motocyklowej po północnym Wietnamie: http://motoenduro.pl/vietnam/
wiedzieć ja bym chciał czy łodcisnęli Wy aniołki w śniegu??
OdpowiedzUsuńJeno orły wywinelim szemkelku
OdpowiedzUsuń